Rezerwy Wisły Kraków nie zdołały wywalczyć punktów w wyjazdowym starciu z Pogonią-Sokołem Lubaczów. Choć mecz rozpoczął się obiecująco dla krakowian, to ostatecznie to gospodarze cieszyli się z wygranej 2:1. Jedyne trafienie dla Białej Gwiazdy zanotował Joseph Colley.
Spotkanie rozpoczęło się pod dyktando zespołu z Krakowa, który od pierwszego gwizdka narzucił wysokie tempo i częściej utrzymywał się przy piłce. Wisła próbowała szybko zaskoczyć rywali – już w 2. minucie po dośrodkowaniu Dawida Gapa w pole karne głową uderzał Karol Tokarczyk, lecz minimalnie chybił. Goście nie zatrzymywali się i cierpliwie poszukiwali kolejnych okazji. W 10. minucie Bartosz Talar posłał piłkę w szesnastkę, gdzie przejął ją Kacper Chełmecki. Uderzenie po ziemi nie zagroziło jednak bramce miejscowych. Kolejne minuty to dalsza dominacja Wisły, jej próby konstruowania akcji oraz szukanie miejsca w polu karnym. W jednej z sytuacji Chełmecki i Tokarczyk zderzyli się z rywalami, próbując dojść do podania Maksima Tsymbaliuka. Gospodarze w pierwszym kwadransie nie potrafili poważnie zagrozić bramce Jakuba Stępaka. Dopiero w 18. minucie zrobiło się gorąco, gdy jeden z zawodników Pogoni-Sokoła ruszył z kontrą i przez chwilę miał przed sobą tylko bramkarza. W porę jednak sytuację opanował Arkadiusz Ziarko, który zdążył z interwencją. Wisła nie rezygnowała, a w 27. minucie znów bliski szczęścia był Chełmecki. Jego strzał z bliskiej odległości został zablokowany, a odbita piłka niemal wpadła do bramki po rykoszecie od obrońcy. Kolejna próba – tym razem Dawida Gapa – zakończyła się udaną interwencją bramkarza z Lubaczowa.
Po przerwie gospodarze przejmują inicjatywę
Druga połowa rozpoczęła się od zimnego prysznica dla Wiślaków. Już kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry Pogoń-Sokół objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła do Mateusza Gula, który głową posłał ją w kierunku bramki, a całą akcję wykończył Paweł Oleksy, trafiając z bliska do siatki. Po stracie gola krakowianie ruszyli do ofensywy, próbując szybko wyrównać. Gospodarze jednak umiejętnie przerywali akcje Wisły, spowalniając tempo gry i szukając swoich okazji. W 65. minucie ponownie groźnie było pod bramką Stępaka – po strzale z rzutu wolnego bramkarz Wisły pewnie wybił piłkę pięściami. W 68. minucie z kolei przyjezdni wreszcie dopięli swego. Po rzucie sędziowskim Maksym Tsymbaliuk posłał futbolówkę do Kacpra Chełmeckiego, który zagrał ją do Josepha Colleya. Ten zachował spokój i precyzyjnym uderzeniem doprowadził do wyrównania, dając drużynie nadzieję na korzystny rezultat. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo. W 77. minucie gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie, a bohaterem znów został Paweł Oleksy. Po kolejnym dośrodkowaniu z głębi pola znalazł się w odpowiednim miejscu i strzałem głową pokonał Stępaka. W końcówce meczu Wisła starała się jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale gospodarze mądrze bronili się, nie pozwalając im na rozwinięcie skrzydeł. Co więcej, w 88. minucie byli bliscy podwyższenia prowadzenia, kiedy to jeden z zawodników Pogoni poprowadził piłkę wzdłuż linii końcowej i oddał groźny strzał, ale Stępak końcówkami palców zmienił tor lotu futbolówki, ratując swój zespół przed kolejną stratą.
Pogoń-Sokół Lubaczów - Wisła II Kraków 2:1 (0:0)
1:0 Paweł Oleksy 46'
1:1 Joseph Colley 68'
2:1 Paweł Oleksy 77'
Wisła II: Stępak - Chmiel (59’ Bugaj), Woś, Colley (78’ Moskiewicz), Ziarko - Gap, Tsymbaliuk, Talar (78’ Boiko), Kawała (68’ Mwakanya) - Tokarczyk (68’ Stanek), Chełmecki